piątek, 8 sierpnia 2014
Prolog
Chciałaby być normalna, chciałaby ograniczyć te wizyty u lekarza, ilość tabletek i zakazów, chciałaby nie budzić się w nocy z krzykiem i wychodzić z domu bez lęku, że coś jej grozi. Bije od niej zimno i odtrąca każdego, kto chce się do niej zbliżyć. Boi się wszystkiego, co napotyka na swojej drodze. Boi się każdego dotyku i słowa skierowanego w jej stronę. Dławi się okaleczonymi wypomnieniami i bólem. Własny umysł jest dla niej niebezpieczny. Chciałaby wstać lecz nie potrafi. Rodzice oczekują od niej uśmiechu i sztucznych słów, aktorskiej gry i poczucia humoru. Nie mówi nikomu o swoich problemach, nikt nie wie co siedzi w jej głowie i co tak naprawdę przeszła. Nie chce pytań o to wszystko, nie chce zrzucać na nich tego ciężaru, który nosi na barkach, więc przed znajomymi udaje szczęśliwą, zakłada najbardziej dopracowaną maskę i uśmiecha się. Pragnie krzyczeć, jednak nie potrafi. Każdego dnia prosi o śmierć, jednak coś ją tutaj trzyma. Może nadzieja jeszcze nie umarła, a jest w niej chociaż jej malutka iskierka, że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)